layout-wrota-lipiec2014-tlo-pustakostka

promocja.

layout-wrota-lipiec2014-przestrzen

mowiaca przegladarka 

 

wrotapodkarpackie.pl

layout-wrota-lipiec2014-tlo-wrota-glowna

layout-wrota-lipiec2014-tlo-przedmiot-puste

 

Bolestraszyce - zielony raj

Bolestraszyce to niemal przedmieścia Przemyśla, piękna wieś w dolinie Sanu, zadbane domy, dawna posiadłość Michałowskich. Dzięki osobowości jego właścicieli w czasach zaborów stało się jednym z niezwykłych miejsc ziemi przemyskiej. Dzisiaj jest tutaj słynne nie tylko w Polsce Arboretum (od łacińskiego słowa arbor - drzewo), czyli wyodrębniony obszar, na którym uprawiane są dla celów naukowych i hodowlanych drzewa, krzewy i krzewinki z całego świata. Spacerując godzinami alejami Arboretum można zanurzyć się w niesamowitą ciszę tego miejsca, usłyszeć tylko szum wody, drzew, świergot ptaków i zachwycać się niesamowitymi przykładami drzew, krzewów, kwiatów. 

Słowo Galicja wielu dziś kojarzy z przysłowiową „nędzą galicyjską”, zastojem gospodarczym, z szarością małych miast i wsi. Tymczasem ziemia ta, oprócz piękna, ma do zaoferowania mądrość, pracę i talent żyjących tu kiedyś ludzi. W całej tragedii narodu pozbawionego własnego państwa, już w I poł. XIX w. pojawiły się sygnały ożywienia umysłowego i kulturalnego. Kilka przykładów. Dubiecko Krasickich, gdzie bywał brat właściciela – biskup Ignacy Krasicki, nadając pałacowi atmosferę salonu literackiego. Zarzecze koło Przeworska, gdzie działała hr. Magdalena z Dzieduszyckich Morska, tworząc jedno z najcenniejszych w Polsce założeń pałacowo – ogrodowych. Dalej Przeworsk Lubomirskich z galerią obrazów, dzieł sztuki i starożytności, Sieniawa książąt Czartoryskich, gdzie stworzono klimat do budowania elitarnych środowisk literackich i wzmacniania świadomości narodowej. Medyka Pawlikowskich ze wspaniałą kolekcją muzealną i biblioteką, Krasiczyn Sapiehów, gdzie powstało centrum życia kulturalnego i narodowego. Jeszcze długo można wyliczać miejsca, które poprzez działalność swoich właścicieli stały się swoistymi perełkami, tworząc różnorodny ruch umysłowy, literacki i artystyczny. Taka perełką są również Bolestarszyce Michałowskich.

 

Piotr Michałowski był znanym działaczem społecznym, patriotą, kilka lat pracował w Ministerstwie Skarbu Królestwa Kongresowego w Warszawie, w czasie powstania zajmował się produkcją broni w podległych sobie tzw. kuźnicach rządowych, po powstaniu kilka lat przebywał w Paryżu, po powrocie energicznie gospodarzył w swoich majątkach. Jednocześnie rysował, malował, nigdy nie zarzucił ukochanej sztuki. Tak było też w Bolestraszycach, majątku żony Julii, gdzie osiedlił się z rodziną w 1840 r.

Tutaj wiódł życie energicznego gospodarza i człowieka sztuki. Jako gospodarz świetnie radził sobie z prowadzeniem majątku. Dbał o uprawy, sprowadzał z zagranicy nowoczesne maszyny rolnicze, z chłopami utrzymywał dobre stosunki, liczył się z ich doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem. Dostrzegał anachronizm pańszczyzny i wiążące się z tym poniżenie człowieka. Udzielał im rad, omawiał z nimi nowinki z zakresu rolnictwa, wspomagał dworskim ziarnem, kształcił wiejskie dzieci, organizował im w bolestraszyckim parku wspólne zabawy wraz ze swoimi. Spólnie pracowali, spólnie się modlili, spólnie pocieszali, spólnie się bawili - jak pisał zaprzyjaźniony z malarzem ksiądz Jełowicki. Bardzo szybko majątek dźwignął ekonomicznie i doinwestował. Posiadał szeroką znajomość różnojęzycznej fachowej literatury, a każdą podróż za granice wykorzystywał do zapoznania się z przodującym rolnictwem na zachodzie Europy. Jego założenia dworsko – ogrodowe stały się później częścią Arboretum.

 

 

 

 

 

 

 

Z rodziną zamieszkał w oficynie większej, nad którą ok. 1850 r. nadbudowano piętro. Była to skromna budowla, o rzucie prostokąta, kryta gontowym dachem, z równie skromnym wnętrzem.  Michałowscy zgromadziliw Bolestarszycach wiele cennych i zabytkowych przedmiotów, które później wywieziono przed sprzedażą majątku do innych dóbr rodzinnych. Niewątpliwie najcenniejszymi były szkice i obrazy Piotra Michałowskiego.

Czasy bolestraszyckie to również czasy aktywne na polu malarstwa. Malowanie idzie lepiej niż kiedykolwiek  - pisała w jednym z listów żona Julia Ostrowska. Szkicował, malował, uwieczniał w swoich pracach rodzinę, domowników, chłopów z Bolestraszyc, wędrownych starców, zwierzęta, czasem sceny rodzajowe. Niezwykle cennym dokumentem artystycznym tego okresu w życiu Michałowskiego jest „Szkicownik bolestraszycki”, wspaniałe studium rysunkowe postaci i zwierząt. Wyłania się z nich obraz wiejskiej społeczności, różnorodne postacie, bogactwo ludzkich twarzy, często zniszczonych wiekiem i trudami życia. Z płócien spoglądają siwe woły, chłopi w płóciennych koszulach i didy-lirnicy, Żydzi w czarno – białych tałesach. Żywy, realny i bliski Michałowskiemu świat na co dzień i w twórczości.

W Bolestraszycach powstała również większość portretów dzieci. Prace te nie mają charakteru szkiców, ale charakteryzują się dużą starannością efektów technicznych i użyciem farb o wyszukanych odcieniach. Najprawdopodobniej przeznaczone były do rodzinnej galerii. Płótna Michałowskiego z tego okresu to wspaniały, swoisty dokument historyczny.

Michałowski oddany gospodarzeniu majątkiem i malarstwu nie lubił zbytnio życia towarzyskiego. W Bolestraszycach odwiedzali go nieliczni sąsiedzi. Z Maksymilianem Oborskim - zarządcą Sieniawy i uczestnikiem powstania listopadowego, malarzem amatorem, wielbicielem i naśladowcą talentu właściciela Bolestraszyc – spędzał długie godziny na rozmowach o racjonalizacji upraw, nowych maszynach rolniczych, ulepszeniach technicznych. Gościł tutaj książę Leon Sapieha z Krasiczyna, z którym przed laty pracował w Ministerstwie Skarbu, a teraz wspólnie omawiali potrzebę stworzenia Towarzystwa Kredytowego i konieczność budowy kolei galicyjskiej Wielokrotnie książę pozował Michałowskiemu do portretów konnych. Odwiedzał go Piotr również w Krasiczynie i niewątpliwie w Żurawicy, gdzie mieścił się kościół parafialny. Kontakty utrzymywał też z Juliuszem Kossakiem, który często gościł w niedalekiej Medyce lub spotykali się w Łańcucie.

Od 1845 r. Michałowski dużo podróżował, odwiedzał Paryż i majątek rodziny osiadłej w Les Madéres w okolicach Tours, wyjeżdżał do Holandii, Austrii. Zamierzał ostatecznie poświęcić się sztuce, planował nawet pozostanie we Francji, gdzie …miejsce właściwe pracy dla mnie jest Paryż – jak pisał w 1846 r. Niestety. Wybuch Wiosny Ludów w 1848 r. zmienił jego palny życiowe. Nie wrócił już do Bolestraszyc. Zamieszkał w Krakowie, gdzie aktywnie włączył się w życie publiczne, zostając prezesem Rady Administracyjnej Okręgu Krakowskiego (do jej rozwiązania w 1853 r., potem został prezesem Towarzystwa Rolniczego Krakowskiego). Mimo pogarszającego się stanu zdrowia i mimo wielu obowiązków nadal malował. Zmarł w 1855 r.

Bolestraszyce pozostały w rękach Julii Michałowskiej i dzieci malarza do 1910 r. Synowie Tadeusz, Julian i Stanisław pochowani są na cmentarzu parafialnym w Żurawicy. Córka Celina – uzdolniona malarka - była zakonnicą w Zgromadzeniu Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP i niemal całe życie spędziła w Jazłowcu. Ona też uporządkowała spuściznę po ojcu, dzięki czemu dzisiaj można odtworzyć m. in. atmosferę Bolestarszyc za czasów Michałowskich. 

Arboretum powstało jako stacja naukowa Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu, która specjalizuje się w badaniach rzadkich i zagrożonych gatunków polskiej flory. W 1975 r. Towarzystwo przejęło tereny dawnego majątku ziemskiego i utworzyło Zakład Fizjografii oraz Arboretum.

Tekst i fot.: Izabela Fac